20 października, 2020 Zupa tajska po mojemu

Tajska po mojemu – czyli czyszczenie lodówki po weekendzie!

Tajska po mojemu – czyli czyszczenie lodówki po weekendzie!

Strasznie nie lubię marnować jedzenia. Nie jestem w tym mistrzem, ale staram się.

Czy u Was w domu, za dzieciaka też było tak, że raz w tygodniu na obiad było „czyszczenie lodówki”? U mnie, wyglądało to tak, że jednego dnia jedliśmy resztki z poprzedniego tygodnia: ktoś skończył zupę z wtorku, a ktoś kurczaka z niedzieli – każdy znalazł coś dla siebie, a jedzenie nie marnowało się.

Ten szacunek do jedzenia został mi do dziś. Staram się, aby z obiadu nigdy nic nie wyrzucać i aby zakupione produkty lądowały w garnku i na talerzu, a nie na śmietniku!

Jak to robię? Staram się gotować takie ilości, aby wystarczały na obiad, a ewentualną nadwyżkę, która zostaje mrożę, lub bierzemy na drugi dzień do pracy. Zamrożone porcje obiadu przydają się, kiedy mam kryzys gotowania, lub nic nie zostało, a trzeba wziąć obiad do pracy! I co najważniejsze staram się planować obiady tak, by zawsze wykorzystać wszystkie świeże produkty!

Jednym z moich ulubionych przepisów na czyszczenie lodówki jest zupa tajska. Zazwyczaj powstaje ona na początku tygodnia, by wyczyścić dolną szufladę chłodziarki z warzyw, których część wykorzystałam w weekend. Kawałek papryki, 3 pieczarki, a może marchewka, która nie wiadomo skąd się wzięła? Żaden problem! Zupa tajska zmieści wszystko! I chyba to jest w niej najfajniejsze – bo jest uniwersalna! 🙂 Zdarzyło mi się ją nawet przygotować na kolację, gdy przyszły do nas w odwiedziny osoby, które jedzą mięso oraz te, które go nie jedzą. Wszyscy się najedliśmy, a każdy miał w niej to, co lubi! Wystarczy trochę kreatywności!

Czas przygotowania: 60minut

Ilość porcji: 4-6

Zupa tajska po mojemu - składniki

  • 1 łyżka oleju kokosowego, chociaż ja często zastępuję zwykłym olejem;
  • 2 łyżeczki czerwonej pasty curry – dzięki czerwonej powstaje chyba najfajniejszy kolor zupy, ale żółta i zielona też się nadaje. Tak naprawdę to dodaję tą, którą akurat mam otwartą! I często nie zatrzymuję się na 2 łyżeczkach – dodaje tyle, na ile ostrą chcę mieć zupę – tu chyba każdy powinien znaleźć swoją proporcję. W sytuacji awaryjnej, kiedy za późno zauważyłam, że nie mam pasty podsmażyłam na oleju duże ilości przypraw w proszku takie jak: curry, kurkuma, słodka papryka, ostra papryka, garam masala, pieprz cayenne imbir i czosnek;
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka – jak jesz mięso, jak nie to nie dodawaj 🙂 Jak na kolacji masz „mieszane towarzystwo” podsmaż i podaj osobno w jakiejś miseczce;
  • garść krewetek (opcjonalnie, jeżeli oczywiście lubisz i masz na nie ochotę);
  • ½ cebuli – najlepiej czerwonej, ale biała lub szalotka też jest spoko;
  • warzywa: i to jest chyba moja ulubiona część. Daję wszystko co akurat mam. Zdarza się, że jest uboga, tylko z marchewką i cukinią, a są dni, kiedy cóż… garnek obfitości! Więc jakie warzywa się nadają wg. mnie? Cukinia, bakłażan, pieczarki, papryka, marchewka, por, każdy rodzaj papryki, zielona fasolka szparagowa, kukurydza, zielony groszek, batat. Osobiście nie wyobrażam jej sobie bez cukinii, ostrych papryczek, czerwonej papryki i fasolki!
  • Przyprawy: curry w proszku, ostra i słodka papryka, kurkuma sól i pieprz – wszystko wg uznania;
  • 1,5-2l bulionu, z racji iż jestem leniem w tej materii, zdarza mi się korzystać z kostki rosołowej drobiowej lub warzywnej. Masz czas i lubisz gotować rosół –ok. podziwiam!, ale każdy może mieć tu swoje zdanie i nie zaglądajmy sobie z nienawiścią do gara!
  • Ok. 100g makaronu– ja uwielbiam w tej zupie makaron ryżowy (vermicelli), ale udon, soba lub chow mein też jest git! Myślę, że na upartego zwykłe „polskie nitki rosołowe” też się świetnie sprawdzą;
  • 200ml mleka kokosowego – słodka śmietana 30% też się nadaje;
  • Do podania można zaopatrzyć się w świeżą kolendrę lub pietruszkę

Przygotowanie:

W garnku na oleju podsmażam chwilę pastę curry. Następnie dodaję pokrojonego w kostkę kurczaka. Jeżeli dodaję akurat krewetki, to  gdy kurczak jest już lekko zrumieniony to właśnie jest kolej na nie. 

Następnie dodaję pokrojoną w kosteczkę lub w cienkie piórka cebulę i razem chwilkę podsmażam. Po chwili Dodaję pokrojoną w kostkę/paseczki sekcję warzywną –  smażę wszystko razem przez ok 2-3 minuty.  Dodaję również sypkie przyprawy.

Następnie wlewam bulion i czekam aż wszystko się zagotuje. Dodaje połamany suchy makaron (makaron typu noodle często trudno jest połamać, dlatego zazwyczaj zalewam go wrzącą wodą, czekam chwilę, odcedzam, i kroję na mniejsze kawałki). Na koniec dodaję mleko kokosowe lub śmietankę, chwilę gotuję i odstawiam. 

Podaję z listkami świeżej kolendry/pietruszki.

Zupa tajska po mojemu

Smacznego!

Zupa doskonale sprawdza się na syty obiad, oraz na spotkania z znajomymi! Ma jedną wadę – jak ją ugotuję dla znajomych, a oni potem chcą dokładny przepis… podsyłam im ten i mam nadzieję, że wyjdzie im taka, na jaką mieli ochotę! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

14 + 5 =